WITAM PO RAZ KOLEJNY
Jakiś czas temu zamieściłem zamieściłem post, w którym informowałem, że wyjaśnię co się ze mną działo. Tak na dobrą sprawę, chyba nie ma co wyjaśniać. Logicznym jest, że po prostu nie chciało mi się pisać, albo nie miałem do tego głowy. Za dużo się działo przez ten rok i nie miałem nawet chwili pomyśleć "A! Przecież mam bloga! Chyba trzeba coś napisać". Dopiero teraz, gdy szkoła się kończy, a całą resztę w miarę uporządkowałem, mogę co nieco napisać o mojej ogólnej sytuacji. Opisze więc każdy miesiąc z osobna, bo bywało momenty, że działo się mniej lub bardziej. Ostatni, taki konkretny post zamieściłem chyba w czerwcu więc należy zacząć od lipca. No więc poco przedłużać...
LIPIEC
I TAKIE TAM POZOSTAŁE
SIERPIEŃ
PARK MINIATUR GDZIEŚ KOŁO KIELC
Był to dość ciężki, jak się okazało miesiąc. Na samym początku przyszło mi na stałe wrócić do Polski. Najzabawniejsze jest to, że dopóki nie usiadłem w autobusie, nie wiedziałem jak bardzo będzie mi brakować Grecji. Dopiero gdy już siedziałem w busie na niewygodnym siedzeniu między kierowcami gdyż ledwo co wszyscy się pomieścili, dotarło do mnie, że przecież prawdopodobnie po raz ostatni widzę te wszystkie znajome ulice i okolice. Ale i tak największa tęsknota za Grecją przyszła po paru miesiącach i o tym dokładnie napiszę trochę później. Wróciłem więc do Polski w poszukiwaniu studiów. Byłem zapisany na rozmowę kwalifikacyjną na Uniwersytecie Warszawskim na kierunku filologii nowogreckiej, lecz się nie dostałem ( ironia losu prawda? Mieszkać w Grecji 18 lat, a nie zdać rozmowy kwalifikacyjnej na kierunek z nią związany ). Tak więc dalej zacząłem szukać studiów, gdyż nie mogłem poukładać sobie w głowie, co tak na prawdę chcę w życiu robić. Naciski ze strony rodziny mi tego nie ułatwiały, ale wiem, że chcieli dobrze. Ostatecznie trafiłem na Studium Techniki Dentystycznej w Zgierzu. Wiocha bo wiocha. Szkoła też nie najciekawsza, ale przynajmniej kierunek z przyszłością i czułem że się w tym odnajdę. Tam dostałem się bez problemu. I tak właśnie temat studiów został zamknięty. Pozostało tylko czekanie na rozpoczęcie roku. W międzyczasie zwiedziłem trochę swoje okolice, pobyczyłem się i ogólnie jak to nastolatek w wakacje, poobijałem.
.
.
![]() |
| Gdzieś w drodze do Polski. Nawet nie wiem co to jest. Jakiś pomnik. |
GDZIEŚ NA WSI
SANDOMIERZ
ZAMEK W KRZYŻTOPORZE
I TAKIE TAM POZOSTAŁE
SIERPIEŃ
Ten miesiąc wydawał się być pozytywny. Dziewiętnaste urodziny i tak
dalej. Wtedy też poznałem dziewczynę. Na samym początku wydawała się być
cudowna ale potem... nie będę pisał na ten temat. Nie mam zamiaru kogoś
oczerniać za jego plecami. Kto wie o co chodzi, ten wie. Nie będę
wchodził w szczegóły. Poza tym w zasadzie chyba nic nowego się nie
działo. Znów jakieś wycieczki i tym podobne.
PARK MINIATUR GDZIEŚ KOŁO KIELC
WRZESIEŃ
To był chyba jeden z trudniejszych miesięcy. Na samym początku przyszedł
mi wyjazd do szkoły. Do miasta a raczej wsi koło Łodzi. Było to ciężkie
ze względu na to, że musiałem w końcu postawić na samodzielność, z dala
od bliskich. Że byłem w całkiem nowy miejscu, w którym sam o siebie
musiałem zadbać. Ten okres był okropny. Przede wszystkim czułem się
okropnie. Mimo iż w szkole nawet mi się podobało, to było coś co
odciągało mi od niej umysł. Ta moja "głupia" miłostka. Tak, wiem, nie
powinienem tak mówić. Ale przez nią zawaliłem sporą część szkoły i
musiałem potem wszystko nadrabiać. Do tego owa dziewczyna ciągle
wyniszczała mnie psychicznie, więc tym bardziej nie potrafiłem się
skupić na szkole. Miałem myśli, że nie dam rady ten rok. Że odejdę i
pójdę na inny kierunek, może gdzieś bliżej mojego miasta. Ostatecznie
jednak jakoś się trzymałem.
![]() |
| Tak mniej więcej wygląda mój przyszły zawód |
PAŹDZIERNIK I LISTOPAD
Były to raczej miesiące bez większych przełomów. Nic specjalnego się nie działo, dlatego też bardzo się tutaj rozpisywać nie będę. Starałem się skupić na szkole, lecz momentami kiepsko mi to wychodziło. Ciągłe sprzeczki z rodziną przez moje głupie zaślepienie wobec dziewczyny także nie dawały mi spokoju. Na szczęście wtedy już zaczynałem trochę przytomnieć i otwierać oczy.
GRUDZIEŃ
Początek wiele nowości nie przyniósł. W drugiej połowie przyszły święta Bożego Narodzenia i upragnione wolne od zajęć. Przyjechali rodzice z Niemiec. Ogólnie może słabo to zawsze okazywałem ale jednak brak ich przez pół roku dał mi się we znaki. Zawsze byłem przyzwyczajony że są obok i nagle musiałem sobie radzić sam. Ale tak na dłuższą metę na dobre mi to wszystko wyszło. Święta byłyby cudowne gdyby nie oczywiście dziewczyna, która musiała zawsze dopowiedzieć swoje parę słów. Domyślam się, że pisząc to wszystko może się wydawać, że stawiam ją w złym świetle. Nie mam zamiaru tego robić, ale niestety nic pozytywnego nie umiem w tej chwili na jej temat powiedzieć. Może poza tym, że nauczyła mnie bycia ostrożniejszym w lokowaniu uczuć.
Tego samego miesiąca zostałem chrzestnym. Tak, to ciekawe, zwłaszcza że nie mam bierzmowania. Mój chrześniak, Igor jest jak wycięty z kreskówki. Wystarczy spojrzeć na jego miny i człowiekowi się humor poprawia. Sylwester też był średnio rozrywkowy. Osobiście chyba jednak wolałbym go spędzić z rodzicami lub posiedzieć w domu. Nie, żebym żałował, ale miałem wiele różnych propozycji a wybrałem chyba tą najmniej korzystną. Cóż... czasu się nie wróci.
Tego samego miesiąca zostałem chrzestnym. Tak, to ciekawe, zwłaszcza że nie mam bierzmowania. Mój chrześniak, Igor jest jak wycięty z kreskówki. Wystarczy spojrzeć na jego miny i człowiekowi się humor poprawia. Sylwester też był średnio rozrywkowy. Osobiście chyba jednak wolałbym go spędzić z rodzicami lub posiedzieć w domu. Nie, żebym żałował, ale miałem wiele różnych propozycji a wybrałem chyba tą najmniej korzystną. Cóż... czasu się nie wróci.
STYCZEŃ
Powrót do szkoły. W sumie to chwilowy bo tylko na dwa tygodnie. Pamiętam
jakby to było wczoraj bardzo przyjemne zdarzenie z 7 stycznia kiedy to
wracałem PKS-em do domu na weekend. Do autobusu w Piotrkowie
Trybunalskim wsiadła dziewczyna, mniej więcej w moim wieku. Zbiegiem
okoliczności siadła obok mnie. Można było poznać, że jest w podróży z
Anglii, bo miała tą całą naklejkę na bagaż z WizzAir, a przez telefon
rozmawiała po angielsku. Sama jednak była Polką, bo zamieniłem z nią
parę słów. Ale nie to jednak jest najprzyjemniejsze. Podczas dalszej
podróży autobusem, postanowiła się przespać, a przynajmniej ja widocznie
miałem tak myśleć. Zaczęła się coraz bardziej "rozpychać". Zaczęło się
niewinnie od ręki na moim ramieniu, czy klatce piersiowej. Potem
skończyło się na tym, że już cała na mnie leżała i się we mnie wtulała
na wszelkie możliwe sposoby. Bardzo przyjemnie było być dla niej
poduszką. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Wysiadła w
Końskich czyli po jakichś 40 minutach drogi. Okazało się jednak, że
zgubiła telefon i to w sumie nie byle jaki po IPhone-a 4s. Chciałem za
nią biec żeby go oddać, ale nie zdążyłem. Oddałem więc telefon kierowcy
autobusu zostawiając przy okazji swój numer telefonu przy nim, by w
razie gdyby się zgłosiła po telefon, mogła zadzwonić jeśli będzie
chciała. Oczywiście nigdy telefonu się nie doczekałem, ale zostało mi w
głowie przyjemne wspomnienie.
Potem przyszły ferie i wyjazd do Niemiec do rodziców. Przyjemnie to wspominam zwłaszcza, że wioska jest bardzo ładna, a mieszkanie przytulne. W zasadzie już nie mogę się doczekać, aż znów tam będę. Przed samym powrotem do Polski udało mi się zrobić parę zdjęć na krótkiej wycieczce.
Potem przyszły ferie i wyjazd do Niemiec do rodziców. Przyjemnie to wspominam zwłaszcza, że wioska jest bardzo ładna, a mieszkanie przytulne. W zasadzie już nie mogę się doczekać, aż znów tam będę. Przed samym powrotem do Polski udało mi się zrobić parę zdjęć na krótkiej wycieczce.
LUTY, MARZEC i KWIECIEŃ
Kolejne parę miesięcy bez przełomów. Głównie szkoła, szkoła i szkoła. Uwolniłem się od mojej chorej miłostki która zatruwała mi życie. Ile mi to ulgi przyniosło, to nawet nie potrafię opisać. Poza tym w końcu przywykłem do samodzielności. Ba, nawet mi się spodobała! Już nie wracam do domu co weekend. Wolę zostać i siedzieć na tyłku przez parę tygodni tutaj w Zgierzu, niż tracić w sumie 70 zł w dwie strony. Samodzielność jest do kitu tylko na początku. Potem człowiek uczy się, jako powinien się zachowywać, co robić i jak postępować by było dobrze i tak na prawdę, wychodzi na to, że jest całkiem przyjemnie. Fakt, nadal się tęskni za bliskimi osobami, ale łatwiej się tą tęsknotę znosi jak się czuje dobrze.
MAJ
No i doszliśmy do maja! Rok szkolny pomału się kończy. Wszystko jest tak jak powinno być. Poznałem nawet cudowną dziewczynę, która nie jest fajna tylko z początku, ale ogólnie. Wiążę z nią duże nadzieje i liczę na to, że wszystko będzie dobrze. W wakacje mam zamiar się do niej wybrać bo gdzie ja to usiedzę na tyłku nie mogąc się z nią zobaczyć.
I w sumie chyba na tym kończą się moje wypociny na temat moich przeżyć. Postaram się teraz w miarę systematycznie dodawać jakieś informacje...
... Aaa! Zapomniałbym. Jest też parę "dzieł" dla moich "fanów". Jeśli w ogóle istniejecie to nie mogę was zawodzić jeśli już piszę :).
Wiersz #4
Niekontrolowany bezdech
Wdarł się w moje płuca.
Sięgnął żołądka
Czuję jak się rzuca.
Nie rozumiem czemu!
Nie rozumiem skąd!
Przeszył moje ciało
Jak bolesny prąd.
Przecież ja tylko się boję.
Samotność nie wybiera.
Trochę to beznadziejne,
Tak z codziennością się spierać.
Poranki są najgorsze,
Wtedy wręcz się duszę.
Ale już przywykłem...
Już się tym nie wzruszę.
Żyć i jakoś funkcjonować,
To jest podstawa.
A co dalej ze mną będzie...
To nie moja sprawa.
Wiersz #5
Jego oczy jeszcze tak nie płakały.
Całe cierpienie i cały ból,
Niczym grzmiący chór
Uderzyły w jego serce.
Spojrzenie w lustro dobijało,
Bo w odbiciu, nie było jej za nim.
Nie czuł już jej zapachu kojącego.
Dotyku tak niezwykłego.
Noce zimne nawet pod pierzyną,
Bo brakowało tego ciała.
Tej cudownej bliskości,
Od której ich świad zasłynął.
Łzy spływały...
Jedna za drugą.
Nieskończoną strugą.
Nie było jej. Zniknęła... Odeszła.
Na drugą stronę przeszła.
Opowiadanie #2
Wszedł do jej pokoju. Była w domu zupełnie sama. Na twarzy malował jej się strach i niepewność, które tylko potęgowały u niego nieprzyjemne uczucie obawy... obawy, że coś jest nie tak. Dopiero co, dostał od niej wiadomość,żeby przyszedł, bo muszą porozmawiać.
Niepewnym krokiem, jakby zupełnie nie chcąc być w tym miejscu, podszedł do niej. Siedziała na łóżku. Po śladach na poduszce widać było, że dopiero co wypłakała morze łez. Nawet jej wyraz twarzy zdradzał, że z trudem powstrzymuje się od płaczu. "Dlaczego?". "Co się stało?" myślał bez przerwy nie mogąc dać sobie spokoju. Usiadł obok nie spuszczając z niej wzroku. Jego ciemne, brązowe oczy wpatrywały się w jej uciekający wzrok. Nie chciała spojrzeć mu prosto w oczy. Bała się... nie mogła. To było dla niej zbyt ciężkie. W końcu nie wytrzymał i zapytał
- Skarbie. Co się dzieje? Martwię się.
- Po dłuższej ciszy, obserwując go kątem oka, odpowiedziała - Musimy porozmawiać. Nie... Umiem... Nie wiem... - i w tej chwili załamał jej sie głos, przerywając i tak ledwo wyduszone pół zdania.
- Nie spiesz się. Mam czas. Jeśli potrzebujesz najpierw dojść do siebie, to poczekam - rzekł pewnym lecz przestraszonym głosem. W jego głowie powstała burza myśli. Nie radził sobie z tym stanem i choć nie kłamał, że poczeka ile będzie trzeba to każda sekunda doprowadzała go do jeszcze większego szaleństwa. Po paru minutach jednak znów zebrała siły i rzekła
- Nie wiem jak Ci to powiedzieć... Nie możemy już być razem. Przepraszam, nie mogę!
- W jego oczach natychmiast pojawiły się łzy. Łzy które niemal natychmiast spłynęły mu po policzkach z oczu tak wytrzeszczonych z przerażenia i zdziwienia, że nie dało się ich dokładnie opisać. Zaczął czuć, że tonie. Że odpływa w jakąś nicość i ciemność pochłaniającą go pomału od stóp i zbliżając się do serca. Nie mógł nabrać oddechu. Patrzył na nią zamurowany nie mogąc nic powiedzieć.
- Powiedz coś! Nie wytrzymam tej ciszy! - rzekła zapłakanym głosem desperacji
- Nie wiem co mam powiedzieć. Tak strasznie Cie Kocham! Myślałem zawsze, że Ty mnie też. Tyle lat razem. Tyle cudownych chwil. Tyle radości. Przecież nic nie zapowiadało, że tak się stanie. Wszystko było dobrze! O co chodzi?Proszę Cie powiedz mi Skarbie o co chodzi! To da się wszystko naprawić tylko porozmawiaj ze mną!
- Nie potrafię Ci tego wyjaśnić. Nie umiem! To jest zbyt skomplikowane dla mnie samej.
- Chcesz to wszystko przekreślić? Jesteś dla mnie wszystkim! Mój świat składa się z Ciebie. Bez Ciebie on cały runie. Nie odnajdę się w tym tłumie. Nie odnajdę się już nigdzie gdy nie będzie Cie obok!
- Nie mów tak! To tylko utrudnia wszystko.
- Podjęłaś już decyzję? Jesteś jej pewna?
- Nie jestem niczego pewna...
- Miałem Ci zrobić niespodziankę... pragnąłem Ci się oświadczyć... być Twój już na zawsze - powiedział zrezygnowanym tonem głosu. Ona natomiast nie potrafiła nic z siebie wydusić ze zdumienia. Skuliła się i zaczęła głośno płakać. Patrzył na nią, po czym rzekł.
- Nigdy nie przestanę Cie Kochać. Choćbym miał czekać latami by znów Cie odzyskać, poczekam. Mam nadzieję, że jeszcze to przemyślisz... że zmienisz zdanie i przemyślisz. A tymczasem chyba już pójdę. To zbyt ciężkie bym mógł patrzeć jak płaczesz nie mogąc nic na to poradzić - Popatrzył na nią jeszcze chwilę po czym pomału wstał starając się złapać równowagę po tym druzgocącym ciosie. Łzy płynęły mu po policzkach nieprzerwanym strumieniem. Już zbliżał się do drzwi gdy z głębi domu usłyszał głośne "Czekaj!". Odwrócił się nie wiedząc, czego sie może spodziewać.Zobaczył ją na końcu korytarza. Stała wpatrzona w niego, a on w nią. Jej twarz, cała zapłakana, ledwo poznawalna
była teraz zwrócona ku niemu. Stali tak dobre parę sekund wpatrując się w siebie. Po czym nagle ruszyła w jego stronę.Rzuciła się w jego obięcia płacząc, wydawałoby się, jeszcze bardziej niż przed paroma minutami. Wtuliła się w jego klatkę piersiową znikając w niej jak małe niewinne dziecko. On natomiast nie wiedział co myśleć. Czuł zmieszanie ale jednocześnie radość, że czuje jej dotyk i jej zapach raz jeszcze. Miał całą mokrą koszulkę od jej łez i gdy doszła do siebie po raz kolejny, powiedziała
- Przepraszam! Nie wiem co mnie napadło. Tak strasznie Cie Kocham i - przerwał jej, zatykając jej usta palcem wskazującym.
- Ćśś. Nic już nie mów - po czym zdjął palec z jej ust i pocałował ją. Najpierw delikatnie, ledwie musnął jej usta.Potem coraz mocniej, pewniej i namiętniej. Choć po jej policzkach nadal spływały łzy, odwzajemniała pocałunki. Wziął ją na ręce. Z początku delikatne pocałunki, zaczynały się przeradzać w dziką grę czułości i namiętności. Oparł ją o ścianę całując ją po szyi, klatce piersiowej, biuście i ramionach. Ona obejmowała go nogami i wbijała swoje palce w jego głowę, przyciskając ją ewidentnie usiłując przekaż, by cokolwiek robi, robił to mocniej. Złapał ją mocniej i zaniósł do łóżka...
Następnego ranka, obudzili się obok siebie. Jak gdyby nigdy nic. Jak gdyby nic sie minionego dnia nie stało. On pierwszy otworzył oczy. Patrząc na nią z delikatnym uśmiechem, smyrał ją po ramieniu. Widać było, że sprawia jej to przyjemność. Jej również przez sen, malował się delikatny uśmieszek. Po paru minutach wyszeptał do jej ucha "kocham Cie", poczym wtuliła się w niego. I tak leżeli zupełnie zatraceni w sobie, jak gdyby świat należał tylko do nich.
I w sumie chyba na tym kończą się moje wypociny na temat moich przeżyć. Postaram się teraz w miarę systematycznie dodawać jakieś informacje...
... Aaa! Zapomniałbym. Jest też parę "dzieł" dla moich "fanów". Jeśli w ogóle istniejecie to nie mogę was zawodzić jeśli już piszę :).
Wiersz #4
Niekontrolowany bezdech
Wdarł się w moje płuca.
Sięgnął żołądka
Czuję jak się rzuca.
Nie rozumiem czemu!
Nie rozumiem skąd!
Przeszył moje ciało
Jak bolesny prąd.
Przecież ja tylko się boję.
Samotność nie wybiera.
Trochę to beznadziejne,
Tak z codziennością się spierać.
Poranki są najgorsze,
Wtedy wręcz się duszę.
Ale już przywykłem...
Już się tym nie wzruszę.
Żyć i jakoś funkcjonować,
To jest podstawa.
A co dalej ze mną będzie...
To nie moja sprawa.
Wiersz #5
Jego oczy jeszcze tak nie płakały.
Całe cierpienie i cały ból,
Niczym grzmiący chór
Uderzyły w jego serce.
Spojrzenie w lustro dobijało,
Bo w odbiciu, nie było jej za nim.
Nie czuł już jej zapachu kojącego.
Dotyku tak niezwykłego.
Noce zimne nawet pod pierzyną,
Bo brakowało tego ciała.
Tej cudownej bliskości,
Od której ich świad zasłynął.
Łzy spływały...
Jedna za drugą.
Nieskończoną strugą.
Nie było jej. Zniknęła... Odeszła.
Na drugą stronę przeszła.
Opowiadanie #2
Wszedł do jej pokoju. Była w domu zupełnie sama. Na twarzy malował jej się strach i niepewność, które tylko potęgowały u niego nieprzyjemne uczucie obawy... obawy, że coś jest nie tak. Dopiero co, dostał od niej wiadomość,żeby przyszedł, bo muszą porozmawiać.
Niepewnym krokiem, jakby zupełnie nie chcąc być w tym miejscu, podszedł do niej. Siedziała na łóżku. Po śladach na poduszce widać było, że dopiero co wypłakała morze łez. Nawet jej wyraz twarzy zdradzał, że z trudem powstrzymuje się od płaczu. "Dlaczego?". "Co się stało?" myślał bez przerwy nie mogąc dać sobie spokoju. Usiadł obok nie spuszczając z niej wzroku. Jego ciemne, brązowe oczy wpatrywały się w jej uciekający wzrok. Nie chciała spojrzeć mu prosto w oczy. Bała się... nie mogła. To było dla niej zbyt ciężkie. W końcu nie wytrzymał i zapytał
- Skarbie. Co się dzieje? Martwię się.
- Po dłuższej ciszy, obserwując go kątem oka, odpowiedziała - Musimy porozmawiać. Nie... Umiem... Nie wiem... - i w tej chwili załamał jej sie głos, przerywając i tak ledwo wyduszone pół zdania.
- Nie spiesz się. Mam czas. Jeśli potrzebujesz najpierw dojść do siebie, to poczekam - rzekł pewnym lecz przestraszonym głosem. W jego głowie powstała burza myśli. Nie radził sobie z tym stanem i choć nie kłamał, że poczeka ile będzie trzeba to każda sekunda doprowadzała go do jeszcze większego szaleństwa. Po paru minutach jednak znów zebrała siły i rzekła
- Nie wiem jak Ci to powiedzieć... Nie możemy już być razem. Przepraszam, nie mogę!
- W jego oczach natychmiast pojawiły się łzy. Łzy które niemal natychmiast spłynęły mu po policzkach z oczu tak wytrzeszczonych z przerażenia i zdziwienia, że nie dało się ich dokładnie opisać. Zaczął czuć, że tonie. Że odpływa w jakąś nicość i ciemność pochłaniającą go pomału od stóp i zbliżając się do serca. Nie mógł nabrać oddechu. Patrzył na nią zamurowany nie mogąc nic powiedzieć.
- Powiedz coś! Nie wytrzymam tej ciszy! - rzekła zapłakanym głosem desperacji
- Nie wiem co mam powiedzieć. Tak strasznie Cie Kocham! Myślałem zawsze, że Ty mnie też. Tyle lat razem. Tyle cudownych chwil. Tyle radości. Przecież nic nie zapowiadało, że tak się stanie. Wszystko było dobrze! O co chodzi?Proszę Cie powiedz mi Skarbie o co chodzi! To da się wszystko naprawić tylko porozmawiaj ze mną!
- Nie potrafię Ci tego wyjaśnić. Nie umiem! To jest zbyt skomplikowane dla mnie samej.
- Chcesz to wszystko przekreślić? Jesteś dla mnie wszystkim! Mój świat składa się z Ciebie. Bez Ciebie on cały runie. Nie odnajdę się w tym tłumie. Nie odnajdę się już nigdzie gdy nie będzie Cie obok!
- Nie mów tak! To tylko utrudnia wszystko.
- Podjęłaś już decyzję? Jesteś jej pewna?
- Nie jestem niczego pewna...
- Miałem Ci zrobić niespodziankę... pragnąłem Ci się oświadczyć... być Twój już na zawsze - powiedział zrezygnowanym tonem głosu. Ona natomiast nie potrafiła nic z siebie wydusić ze zdumienia. Skuliła się i zaczęła głośno płakać. Patrzył na nią, po czym rzekł.
- Nigdy nie przestanę Cie Kochać. Choćbym miał czekać latami by znów Cie odzyskać, poczekam. Mam nadzieję, że jeszcze to przemyślisz... że zmienisz zdanie i przemyślisz. A tymczasem chyba już pójdę. To zbyt ciężkie bym mógł patrzeć jak płaczesz nie mogąc nic na to poradzić - Popatrzył na nią jeszcze chwilę po czym pomału wstał starając się złapać równowagę po tym druzgocącym ciosie. Łzy płynęły mu po policzkach nieprzerwanym strumieniem. Już zbliżał się do drzwi gdy z głębi domu usłyszał głośne "Czekaj!". Odwrócił się nie wiedząc, czego sie może spodziewać.Zobaczył ją na końcu korytarza. Stała wpatrzona w niego, a on w nią. Jej twarz, cała zapłakana, ledwo poznawalna
była teraz zwrócona ku niemu. Stali tak dobre parę sekund wpatrując się w siebie. Po czym nagle ruszyła w jego stronę.Rzuciła się w jego obięcia płacząc, wydawałoby się, jeszcze bardziej niż przed paroma minutami. Wtuliła się w jego klatkę piersiową znikając w niej jak małe niewinne dziecko. On natomiast nie wiedział co myśleć. Czuł zmieszanie ale jednocześnie radość, że czuje jej dotyk i jej zapach raz jeszcze. Miał całą mokrą koszulkę od jej łez i gdy doszła do siebie po raz kolejny, powiedziała
- Przepraszam! Nie wiem co mnie napadło. Tak strasznie Cie Kocham i - przerwał jej, zatykając jej usta palcem wskazującym.
- Ćśś. Nic już nie mów - po czym zdjął palec z jej ust i pocałował ją. Najpierw delikatnie, ledwie musnął jej usta.Potem coraz mocniej, pewniej i namiętniej. Choć po jej policzkach nadal spływały łzy, odwzajemniała pocałunki. Wziął ją na ręce. Z początku delikatne pocałunki, zaczynały się przeradzać w dziką grę czułości i namiętności. Oparł ją o ścianę całując ją po szyi, klatce piersiowej, biuście i ramionach. Ona obejmowała go nogami i wbijała swoje palce w jego głowę, przyciskając ją ewidentnie usiłując przekaż, by cokolwiek robi, robił to mocniej. Złapał ją mocniej i zaniósł do łóżka...
Następnego ranka, obudzili się obok siebie. Jak gdyby nigdy nic. Jak gdyby nic sie minionego dnia nie stało. On pierwszy otworzył oczy. Patrząc na nią z delikatnym uśmiechem, smyrał ją po ramieniu. Widać było, że sprawia jej to przyjemność. Jej również przez sen, malował się delikatny uśmieszek. Po paru minutach wyszeptał do jej ucha "kocham Cie", poczym wtuliła się w niego. I tak leżeli zupełnie zatraceni w sobie, jak gdyby świat należał tylko do nich.




























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz