wtorek, 18 czerwca 2013

Przemyślenia

Mój świat nigdy nie był idealny...
Nie pamiętam, by cokolwiek wyszło mi tak, jak pragnąłem. Nie pamiętam, też bym choć trochę zbliżył się do upragnionego celu. Prawdopodobnie to ze mną jest coś nie tak. Ludzie osiągają w życiu tak wiele. Potrafią zdobyć, to czego tak bardzo pragną. Dostają nawet więcej, niż ja bym kiedykolwiek śnił mieć. A ja? Nie dostaję prawie nic. I nie to że siedzę z założonymi rękami, bo są sprawy, które wywołują u mnie szybsze bicie serca. Sprawy, dla których mógłbym rzucić wszystko i pognać, by tylko było tak jak być powinno. Lecz nawet wtedy nie jestem w stanie nic poradzić, gdy coś się wali... coś niszczeje... choć tak na prawdę wszystko zostaje jak dawniej. Wielokrotnie przed snem, gdy leżę i patrzę w ciemny i ledwo widoczny sufit, wyobrażam sobie, jak wspaniale bym się czuł, gdyby choć jedna jedyna rzecz... jedno jedyne pragnienie, czy marzenie, się w końcu spełniło. Zaraz potem, gdy tak pogrążam się w beztroskich rozmyślaniach, usypiam. Wędruję w świat snu, a rano, znów budzę się, otwieram okno i widzę tą ponurą rzeczywistość, gdzie znów wszystko jest takie samo i nic nie chce iść tak jak należy. Wtedy idę do łazienki, patrzę w lustro i zastanawiam się co jest ze mną nie tak. Wpatrując się głęboko w swe oczy, szukam jakichś odpowiedzi, lecz po dłuższym czasie odwracam wzrok. Nie potrafię długo na siebie patrzeć. Czuję swego rodzaju żal o to, że jestem jaki jestem i choć nie mam zamiaru się zmieniać, to jednak to wszystko pozostaje. Jestem jeszcze młody. Życie pewnie w końcu mi przyniesie jakieś pozytywniejsze rozwiązania. Każdy musi doświadczyć trudności, by docenił, że w końcu jest dobrze. Taka kolej rzeczy. Szkoda tylko, że tak wiele tracę... tak wiele nadziei poszło się je*ać tylko dlatego, że nie potrafiłem zadbać o swoje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz