Dla niej mógłbym zabić.
Ręce krwią splamić.
Wydobyć cień ze słońca.
Próbować żyć jej oddechem...
Tak do końca!
Ocierać policzki, gdy łzy płyną rzewnie.
Uspokajać gdy rzuca spojrzenia gniewnie.
Wpatrywać się w Jej oczy piękne,
Których blask sprawia, że mięknę.
Dotykać tych aksamitnych włosów...
W głowie mam setki głosów.
Wszystkie krzyczą!...
Choć słyszę je tylko ja.
Jak węże syczą.
Są pełne nienawiści i zła.
Wyłamuję się spod ich agresji.
Nie poddaję się presji.
Dlatego wciąż do Niej dążę.
Z nadzieją, że Nas coś kiedyś zwiąże.
Że skradnę Jej pocałunek...
W usta prawdopodobnie słodkie jak trunek.
I choćbym miał zrobić z siebie idiotę...
Dla Niej, zapłacę każdą kwotę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz