KŁÓTNIA
-Muszę Ci coś powiedzieć- powiedziała lekko niepewnym głosem. On już wiedział, że coś się szykuje. Wiedział, że jest to jedno z tych zdań które nie wróżą nic dobrego. Poczuł w sobie ogromne gorąco, które przeszyło jego serce. Gorąco strachu i niepewności. Ona zaś w jednej chwili posmutniała, a jej oczy zaświeciły się jak świeczki. Oboje stali w ciszy i bezruchu patrząc sobie w oczy ze strachem. Każda sekunda mijała jak minta, a minuta jak godzina. W końcu jednak poczuła, że jest w stanie kontynuować.
- Muszę Ci powiedzieć... W zasadzie to zapytać... Sama nie wiem... Kochasz mnie?- On na to pytanie zrobił wielkie oczy, które zaświeciły się tak jak jej.
- Oczywiście że Cie Kocham! Co to za pytanie?
- Mam co do tego wątpliwości. Nie okazujesz mi tego ostatnio. Mam wrażenie że interesujesz się mną coraz mniej.
- Co Ty wygadujesz?! Kocham Cie i to Bardzo! Czemu w to wątpisz?
- Nie potrafię tego wytłumaczyć...- W tej chwili usiadła na łóżku i zaczęła płakać. On chciał ją obijąć i przytulić, lecz ona go odepchnęła. Nie rozumiał jej zachowania. To co zrobiła było dla niego ciężkie do zaakceptowania. Stał nad nią i patrzył bezradny jak płacze. Po paru sekundach w końcu odezwał się.
- Kocham Cie! Kocham Cie Ogromnie! Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak Cie Kocham! Jesteś...- w tej chwili przerwała mu.
- Powtarzasz to ciągle, a nie słyszę w twych słowach uczuciach!- i zaczęła płakać jeszcze bardziej. On znów stał chwilę w ciszy powstrzymując łzy, aż w końcu pozbierał się.
- Czy możesz mi powiedzieć czemu się tak zachowujesz? Czemu nie dajesz sobie nic wyjaśnić? Co się tak naprawdę dzieje?
- Jestem o Ciebie zazdrosna! Z dnia na dzień ta zazdrość się wzmaga bo już nie słyszę uczucia w twych słowach! Jest mi strasznie ciężko! Jeśli masz mnie ranić to po prostu mnie zostaw! Każdy dzień zaczyna być dla mnie ciężki i trudny. Nie obywa się bez płaczu. Już rozumiesz?! Wiesz wszystko?!- W tej chwili rozkleiła sie już całkiem, przyciągnęła swe kolana ku twarzy i zamknęła się ze łzami w sobie. On chciał usiąść obok niej. Dotknąć i pocieszyć ale wiedział, że ona tego nie chce.
- Posłuchaj mnie. Nic nie mów... po prostu słuchaj.- sam zaczął teraz lekko płakać.- Jesteś miłością moojego życia. Tylko Ty się dla mnie zawsze liczyłaś i nadal tlyko Ty się liczysz. Jestem okropny! Ranię Cie nieświadomie i nawet o tym nie wiem. Tak bardzo pragnąłem... pragnę dawać Ci samo szczęście, a jest wręcz przeciwnie. Jesteś pierwszą i ostatnią kobietą w moim życiu. Jesteś tym czego zawsze pragnąłem. Moim szczęściem. Jest mi strasznie źle z faktem, że ja dla Ciebie nie jestem tym, czym Ty jesteś dla mnie. Pokochałem Cie na zabój. Tak jak zawsze chciałem Kochać. Nie wiem jak Cie przekonać do tego, że między nami nic się nie zmieniło. Tak samo jak Cie Kochał, tak nadal Kocham! Wiem, że moja słowa nic nie zmienią. Te jednak kieruję prosto z serca. Mówię, to co na prawdę czuję. Może wyjaśniłem Ci co nieco, ale chyba chcesz być sama. Pójdę do domu w takim razie. Przemyśl wszystko co powiedziałem, bo jest to najszczersza prawda. Będę czekał na Twój telefon całą noc. Będę ubrany i gotowy do wyjścia gdy tylko do mnie zadzwonisz. Może być pierwsza, druga, trzecia, czwarta w nocy, ale i tak będę czekał aż zadzwonisz. Przemyśl to wszystko dokładnie bo to ważne dla nas obojga. Idę więc. Czy mogę dostać buziaka na pożegnanie? - Ona przestała już płakać, lecz nadal siedziała skulona udając, że płacze. Wiedziała że to jedyne wyjście by w końcu usłyszeć prawdę. Wiedziała że stoi tuż obok niej. Chciała na niego spojrzeć. Sprawdzić czy on też płacze. Spojrzeć i zobaczyć jaki ma wyraz twarzy. Powstrzymywała się jednak. Dopiero po paru sekundach, dotarło do niej zadane przez niego pytanie na koniec monologu, lecz nie chciała odpowiedzieć. Chciała pokazać że jest jej ciężko i nic mu nie odpowiedziała. On jeszcze bardziej posmutniał bo zdał sobie sprawę z tego, że to może być już koniec. Zaraz potem powiedział.
- Rozumiem, że nie... Więc ja się zbieram. Tak jak mówiłem, będę czekał na telefon całą noc a jeśli trzeba to cały kolejny dzień, tydzień... ile będzie trzeba.- Po tych słowach spojrzał na nią przez chwilę. Zabolało go w sercu na widok jak ją nieświadomie skrzywdził. Wiedział, że już nic więcej nie może poradzić. Teraz musi tylko czekać. Pomału odwrócił się w stronę drzwi i ruszył w ich stronę niepewnym krokiem. Złapał za klamkę, pociągnął i w tej chwili stało się coś niespodziewanego dla niego.
- Poczekaj!- Powiedziała zrywając się z łóżka. Rzuciła się na niego wtulając się w jego klatkę piersiową tak mocno że zabrakło mu tchu. Na jego koszulce pozostały ślady łez z jej policzków. Zaraz potem przyciągnęła jego twarz do siebie i pocałowała go delikatnie. Potem znów i znów, aż zaczęła to powtarzać coraz częściej i mocniej. Wskoczyła na niego. On złapał ją i wczuł się w pocałunki. Oboje legli na łóżku, całując się mocno.
Noc już się kończyła. Ona i on leżeli razem w łóżku. Nie spali w ogóle tej nocy, bowiem zrobili to na co nigdy nie odważyli się normalnie. Nie myśleli jednak o tym. Myśleli o tym jak się Kochają. Oboje patrzyli w sufit myśląc o miłości. Po parunastu długich minutach od tego co właśnie się stało, odwróciła się ku niemu, spojrzała mu w oczy oświetlone przez promienie wstającego słońca i powiedziała.
- Wierzę Ci. Już mi lepiej. Kocham Cie.- Na co on się uśmiechnął i odparł
- Ja Ciebie też Kocham Kochanie.- Po tym wtulili się w siebie i zasnęli bo pełnej wrażeń nocy której nie zapomną do końca życia.
__________________________________________
Opowiadanie pisane przeze mnie... żeby nie było :P Mam nadzieję, że się podoba i liczę na jakieś komentarze :) Pozdrawiam czytelników!
- Muszę Ci powiedzieć... W zasadzie to zapytać... Sama nie wiem... Kochasz mnie?- On na to pytanie zrobił wielkie oczy, które zaświeciły się tak jak jej.
- Oczywiście że Cie Kocham! Co to za pytanie?
- Mam co do tego wątpliwości. Nie okazujesz mi tego ostatnio. Mam wrażenie że interesujesz się mną coraz mniej.
- Co Ty wygadujesz?! Kocham Cie i to Bardzo! Czemu w to wątpisz?
- Nie potrafię tego wytłumaczyć...- W tej chwili usiadła na łóżku i zaczęła płakać. On chciał ją obijąć i przytulić, lecz ona go odepchnęła. Nie rozumiał jej zachowania. To co zrobiła było dla niego ciężkie do zaakceptowania. Stał nad nią i patrzył bezradny jak płacze. Po paru sekundach w końcu odezwał się.
- Kocham Cie! Kocham Cie Ogromnie! Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak Cie Kocham! Jesteś...- w tej chwili przerwała mu.
- Powtarzasz to ciągle, a nie słyszę w twych słowach uczuciach!- i zaczęła płakać jeszcze bardziej. On znów stał chwilę w ciszy powstrzymując łzy, aż w końcu pozbierał się.
- Czy możesz mi powiedzieć czemu się tak zachowujesz? Czemu nie dajesz sobie nic wyjaśnić? Co się tak naprawdę dzieje?
- Jestem o Ciebie zazdrosna! Z dnia na dzień ta zazdrość się wzmaga bo już nie słyszę uczucia w twych słowach! Jest mi strasznie ciężko! Jeśli masz mnie ranić to po prostu mnie zostaw! Każdy dzień zaczyna być dla mnie ciężki i trudny. Nie obywa się bez płaczu. Już rozumiesz?! Wiesz wszystko?!- W tej chwili rozkleiła sie już całkiem, przyciągnęła swe kolana ku twarzy i zamknęła się ze łzami w sobie. On chciał usiąść obok niej. Dotknąć i pocieszyć ale wiedział, że ona tego nie chce.
- Posłuchaj mnie. Nic nie mów... po prostu słuchaj.- sam zaczął teraz lekko płakać.- Jesteś miłością moojego życia. Tylko Ty się dla mnie zawsze liczyłaś i nadal tlyko Ty się liczysz. Jestem okropny! Ranię Cie nieświadomie i nawet o tym nie wiem. Tak bardzo pragnąłem... pragnę dawać Ci samo szczęście, a jest wręcz przeciwnie. Jesteś pierwszą i ostatnią kobietą w moim życiu. Jesteś tym czego zawsze pragnąłem. Moim szczęściem. Jest mi strasznie źle z faktem, że ja dla Ciebie nie jestem tym, czym Ty jesteś dla mnie. Pokochałem Cie na zabój. Tak jak zawsze chciałem Kochać. Nie wiem jak Cie przekonać do tego, że między nami nic się nie zmieniło. Tak samo jak Cie Kochał, tak nadal Kocham! Wiem, że moja słowa nic nie zmienią. Te jednak kieruję prosto z serca. Mówię, to co na prawdę czuję. Może wyjaśniłem Ci co nieco, ale chyba chcesz być sama. Pójdę do domu w takim razie. Przemyśl wszystko co powiedziałem, bo jest to najszczersza prawda. Będę czekał na Twój telefon całą noc. Będę ubrany i gotowy do wyjścia gdy tylko do mnie zadzwonisz. Może być pierwsza, druga, trzecia, czwarta w nocy, ale i tak będę czekał aż zadzwonisz. Przemyśl to wszystko dokładnie bo to ważne dla nas obojga. Idę więc. Czy mogę dostać buziaka na pożegnanie? - Ona przestała już płakać, lecz nadal siedziała skulona udając, że płacze. Wiedziała że to jedyne wyjście by w końcu usłyszeć prawdę. Wiedziała że stoi tuż obok niej. Chciała na niego spojrzeć. Sprawdzić czy on też płacze. Spojrzeć i zobaczyć jaki ma wyraz twarzy. Powstrzymywała się jednak. Dopiero po paru sekundach, dotarło do niej zadane przez niego pytanie na koniec monologu, lecz nie chciała odpowiedzieć. Chciała pokazać że jest jej ciężko i nic mu nie odpowiedziała. On jeszcze bardziej posmutniał bo zdał sobie sprawę z tego, że to może być już koniec. Zaraz potem powiedział.
- Rozumiem, że nie... Więc ja się zbieram. Tak jak mówiłem, będę czekał na telefon całą noc a jeśli trzeba to cały kolejny dzień, tydzień... ile będzie trzeba.- Po tych słowach spojrzał na nią przez chwilę. Zabolało go w sercu na widok jak ją nieświadomie skrzywdził. Wiedział, że już nic więcej nie może poradzić. Teraz musi tylko czekać. Pomału odwrócił się w stronę drzwi i ruszył w ich stronę niepewnym krokiem. Złapał za klamkę, pociągnął i w tej chwili stało się coś niespodziewanego dla niego.
- Poczekaj!- Powiedziała zrywając się z łóżka. Rzuciła się na niego wtulając się w jego klatkę piersiową tak mocno że zabrakło mu tchu. Na jego koszulce pozostały ślady łez z jej policzków. Zaraz potem przyciągnęła jego twarz do siebie i pocałowała go delikatnie. Potem znów i znów, aż zaczęła to powtarzać coraz częściej i mocniej. Wskoczyła na niego. On złapał ją i wczuł się w pocałunki. Oboje legli na łóżku, całując się mocno.
Noc już się kończyła. Ona i on leżeli razem w łóżku. Nie spali w ogóle tej nocy, bowiem zrobili to na co nigdy nie odważyli się normalnie. Nie myśleli jednak o tym. Myśleli o tym jak się Kochają. Oboje patrzyli w sufit myśląc o miłości. Po parunastu długich minutach od tego co właśnie się stało, odwróciła się ku niemu, spojrzała mu w oczy oświetlone przez promienie wstającego słońca i powiedziała.
- Wierzę Ci. Już mi lepiej. Kocham Cie.- Na co on się uśmiechnął i odparł
- Ja Ciebie też Kocham Kochanie.- Po tym wtulili się w siebie i zasnęli bo pełnej wrażeń nocy której nie zapomną do końca życia.
__________________________________________
Opowiadanie pisane przeze mnie... żeby nie było :P Mam nadzieję, że się podoba i liczę na jakieś komentarze :) Pozdrawiam czytelników!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz